<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Co nosiła Lucynka, czyli 10 lat kostiumologii">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="11">
<date="1954-11-07">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Rok 1945. Potwornie wypchane ramiona. Długość (a raczej krótkość) przed kolana. Nad czołem piramida loczków. Na nogach kapce. Na głowie turbanik. Na karku wałek...Komentarz B-ci Rojek: — Przystojna ta Lucynka, i tak się umie ubrać! Nie jak inne, co to lecą za byle modą. Rok 1946. Kapelusz wysoko spiętrzony z powiewną woalką. Suknia obficie marszczona i drapowana, z kokardą i kloszowymi rękawkami. Torebka fantazyjna. B-cia Rojek: — Mądra dziewczyna z naszej Lucynki. Zawsze umie wybrać z mody to, w czym naprawdę jej do twarzy.Rok 1947. Na jesieni wielka zmiana! Suknie prawie do kostek, staniki obcisłe. Walka sukien krótkich z długimi. Długie zwyciężają, w co Lucynka ani chwili nie wątpiła i w bardzo długiej chodzi. B-cia Rojek: — Ślicznie wygląda Lucynka. Nie zauważyliśmy, żeby miała nową sukienkę. Ale czarująca. Rok 1948. Długie suknie utrzymują się. Lucynka sprawia sobie ogromną pelisę, w której wygląda mniej więcej jak Barbakan. B-cia Rojek: — Niema to, jak skromność i prostota. Na przykład strój Lucynki — niepozorny a wdzięczny. Zawsześmy mówili, że długie suknie są bardzo twarzowe. Rok 1949. Suknie Lucynki nieco krótsze. Olbrzymie, szeroko rozwarte kołnierze, do tego kamizeleczki. Ramiona spadziste, lecz poszerzane. Biodra wydatne, ciasno opięte. B-cia Rojek: — Inne kobiety się stroją, ale nie Lucynka. Jej w byle czym do twarzy. Nic dziwnego, jak się ma taką cerą... Rok 1950. Takie wdzianko nosiła wówczas Lucynka. Górą wydęte, dołem przylegające, przody zaokrąglone. Do tego kapelusz — półmisek. Spódniczka wąziutka, z boku rozcięta. Jeden z B-ci Rojek do drugiego: — Widziałeś? Lucynka ma wdzianko. Nie wiem czy modne, ale bardzo ładne.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
